Skip to main content
Przejdź do strony domowej Komisji Europejskiej (odnośnik otworzy się w nowym oknie)
polski polski
CORDIS - Wyniki badań wspieranych przez UE
CORDIS

Article Category

Zawartość zarchiwizowana w dniu 2023-03-01

Article available in the following languages:

Zdaniem laureata Nagrody Kartezjusza, naukowcy "miernie" przyczyniaja sie do popularyzacji wiedzy naukowej

Fakt, że Bill Bryson, uważający siebie za naukowego ignoranta zdobywca Nagrody Kartezjusza za popularyzację wiedzy naukowej w 2005 r., potrafił napisać jedną z najlepiej sprzedających się książek naukowych ubiegłych lat, wiele mówi o jego talencie i popularności. Aczkolwiek,...

Fakt, że Bill Bryson, uważający siebie za naukowego ignoranta zdobywca Nagrody Kartezjusza za popularyzację wiedzy naukowej w 2005 r., potrafił napisać jedną z najlepiej sprzedających się książek naukowych ubiegłych lat, wiele mówi o jego talencie i popularności. Aczkolwiek, kiedy autor bez absolutnie żadnych kwalifikacji naukowych sięga po najwyższe laury europejskie w dziedzinie popularyzacji wiedzy naukowej za pośrednictwem słowa pisanego, być może wskazuje to na ogólny poziom umiejętności popularyzatorskich w samym środowisku. To, jak się zdaje, chciał zasugerować Bill Bryson w rozmowie z CORDIS Wiadomości w Towarzystwie Królewskim w Londynie po odebraniu nagrody. - Naukowcy powinni czynić większe wysiłki, aby angażować się w sprawy szerszego świata - powiedział autor, urodzony w Stanach Zjednoczonych. - Dość miernie przyczyniają się oni do popularyzacji wiedzy naukowej i to do nich należy zmiana tej sytuacji. Jak ujawnił Bill Bryson, jego inspiracją do napisania książki było przekonanie, że "nauka musi być interesująca", pomimo tego, że "w szkole często wywoływała dezorientację i poczucie nudy". - Edukacja jest punktem wyjścia. Podręczniki nie powinny brzmieć jak praca doktorska - nie ma żadnych przeciwwskazań wobec ich uatrakcyjnienia. Tak wiele dziedzin nauki jest niezwykle interesujących, należy więc bardziej przyłożyć się do upowszechnienia tej wiedzy - stwierdził na początku. Jak uważa, przedmioty ścisłe w szkołach powinny być nauczane na dwa różne sposoby: - Konieczne jest podejście poważne, które zachęciłoby większą liczbę młodych ludzi do zostania naukowcami, ale jednocześnie trzeba "zwykłych" ludzi zaciekawić nauką - uczeń powinien pojąć te zagadnienia nawet jeśli nigdy nie zamierza zostać naukowcem. Tegoroczna Nagroda Kartezjusza za popularyzację wiedzy naukowej została również przyznana inicjatywie "Kinder-Uni" Uniwersytetu Tübingen, określonej przez Billa Brysona jako wspaniały pomysł, który powinien być rozbudowany. - Przynosi to korzyści obu stronom, gdyż konieczność utrzymania zainteresowania dzieci tematyką naukową przez 45 minut nauczy pracownika akademickiego wielu skutecznych metod popularyzacji - oznajmił. Serwis CORDIS Wiadomości zapytał Billa Brysona, czy jego pozycja "nie-naukowca" dała mu przewagę pozwalającą na traktowanie tematu z mniejszą powagą niż zwykle wykazałby ekspert. - Naukowcy muszą zajmować się nauką w poważny sposób -zgodził się - ale mogliby się nauczyć, że w świecie pozanaukowym trzeba trochę spuścić z tonu. Ale bez względu na niedociągnięcia naukowców jako popularyzatorów, Bill Bryson nie skąpił pochwał pod adresem tych osób, które pomagały mu w pracy nad książką. - Spotkałem naukowców, którzy, co do jednego, byli wspaniałymi popularyzatorami - oczywiście niektórzy wdawali się zbytnio w szczegóły - ale każdy z nich wykazał się wspaniałomyślnością i cierpliwością, nawet jeśli wielokrotnie musiał mi tłumaczyć pewne rzeczy. Podał przykład "człowieka od mchu", Lena Ellisa, kuratora sekcji mszaków w londyńskim Muzeum Historii Naturalnej. - Zanim go spotkałem założyłbym się, że mchy nie mogą być ciekawe - ale są! Wyszedłem od niego, myśląc - to niesamowite. Jednak Bill Bryson nadal żywi ukryte przekonanie, że gdyby naukowcy, z którymi rozmawiał, musieli napisać "A Short History...", większość z nich powróciłaby niemal natychmiast do swojego skomplikowanego żargonu. - To chyba powszechny brak umiejętności wśród naukowców do przekazywania własnej fascynacji wykonywaną pracą - stwierdził. Zapytany przez CORDIS Wiadomości, czy zamierza kontynuować pracę nad tematyką naukową, autor odpowiedział: - Jeżeli mówimy o pisaniu książek, sądzę, że to koniec, jeśli chodzi o moją osobę i naukę. Ale, choć mnie to naprawdę zaskakuje, nadal czytam "Nature" - nie formalne opracowania naukowe, ale tematy poruszane w czasopiśmie - i nauka szczerze interesuje mnie w sposób, którego wcześniej nie doświadczyłem. Bill Bryson podkreśla, że naukę trzeba popularyzować i dlatego ma nadzieję, że Nagroda Kartezjusza będzie nadal przyznawana. Na koniec zwrócił się do naukowców, którzy mają nadzieję na upowszechnienie wiedzy o swej pracy w szerszym świecie: - Nie traćcie fascynacji i nie zapominajcie o dzieleniu jej z innymi. To dotyczy wszystkich dziedzin życia, ale w przypadku naukowców, którzy prawdopodobnie nie są najlepszymi popularyzatorami, zapominanie o tym może być szczególnie tragiczne w skutkach.

Moja broszura 0 0